4 czerwca 1989 – wybory wielkich nadziei

W 2014 roku Polacy nader często wracają myślami do jednej z najważniejszych dat w historii Polski – 4 czerwca 1989 roku i pierwszych wolnych wyborów. Analizują, rozliczają, konfrontują nadzieję sprzed 25 lat z sytuacją obecną. Zanim wystawimy ocenę, spróbujmy cofnąć się do tamtych dni.

Przyglądając się wydarzeniom wnikliwie, jasno trzeba sobie powiedzieć, że rok 1989 otworzył nowy rozdział w historii naszego kraju i rozpoczął trudny proces istotnych zmian politycznych, społecznym oraz gruntownych przemian gospodarczych. Powiedzą to wszyscy niezależnie od opcji politycznych, które dzisiaj reprezentują, od sympatii do byłych i obecnych polityków oraz własnych przekonań i przeżyć. A zatem cofnijmy się do wydarzeń związanych z 4 czerwca 1989 roku, dniem pierwszych demokratycznych wyborów w Polsce. Wtedy to Polacy wybrali 460 posłów oraz 100 senatorów do nowo utworzonego Senatu. Na czele rządu stanął pierwszy niekomunistyczny Premier Tadeusz Mazowiecki. Nasi rodacy szli do urn z ogromną nadzieją na lepsze jutro i z głęboką wiarą, że ich oddany głos zakończy erę komunizmu lub sprawi, że będzie on bardziej znośny. I nie pomylili się. W głosowaniu, które odbyło się 25 lat temu zwyciężyła solidarnościowa opozycja, a komunistyczna władza przegrała. Nie skończyło się jednak na jednej turze. Drugie podejście miało miejsce 18 czerwca 1989 roku. Wybory czerwcowe nie dość, że pierwsze wolne (choć dzisiaj wiele zastrzeżeń budzi określenie „wolne wybory”), to okazały się przełomowym wydarzenie, które na zawsze zmieniło scenę polityczną w naszym kraju. Ale nie byłoby pewnie wyborów 4 czerwca 1989, gdyby nie… obrady Okrągłego Stołu, które także świętują swoją 25. rocznicę. Podczas tych negocjacji prowadzonych od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 roku uzgodniono założenia pierwszych wyborów – 160 miejsc sejmowych miało przypadać na kandydatów wybranych w wolnym głosowaniu. Zaś reszta czyli 65% mandatów zarezerwowana była dla strony partyjno-rządowej (PZPR-ZSL-SD). Taki układ sił miał zagwarantować, że parlament mógł wybrać Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta i spełnić ustalone wcześniej hasło: nasz premier, wasz prezydent. W efekcie nowego układu sił ruszyły przemiany gospodarcze, a dwa lata później odbyły się całkowicie wolne wybory do Sejmu i Senatu. Z kolei w 1990 roku Polacy w pierwszych powszechnych wyborach prezydenckich wybrali swojego Prezydenta – Lecha Wałęsę.

Nie było łatwo, to fakt. Ale zaszliśmy daleko. Czy można było dalej? Pewnie tak. Ale można było również nie zrobić nic i dzisiaj być nieliczącym się członkiem Europy.