IWONA_KSIEZNICZKA_galeria_12

„Iwona, księżniczka Burgunda”, czyli Gombrowicz wiek później…

„Nie słyszysz?! Jak ona boleśnie śpi, jak okrutnie oddycha, jak ciężko pracuje w sobie. Jak tam w niej my oboje zapadamy się…” – oto przykład tekstu jednego z bohaterów utworu Gombrowicza: „Iwona, księżniczka Burgunda”. A jak ten spektakl zrealizował Teatr Narodowy? Zobaczmy…

Ciężko jest zdefiniować utwory Witolda Gombrowicza, a jeszcze trudniej odpowiednio przełożyć je na deski teatralne. Jednak tego zadania podjął się jeden z najbardziej znanych polskich teatrów zawodowych – Teatr Narodowy.

Co ona z nas wyciąga? Czyli temat spektaklu

No właśnie? O czym jest ta sztuka? Tak na prawdę 1 dramat Witolda Gombrowicza, można zakwalifikować pod każdy temat. Spektakl jest głównie o odkryciu własnych wad i niedoskonałości. A raczej o ich ukrywaniu i nie pozwalaniu wyjść im na światło dzienne. Czy realizacja tematu bawi? Czasem – oczywiście, że tak. Jak to u Gombrowicza. Czy czasem chce się płakać? Oczywiście. Czy chce się wtargnąć na scenę, aby uratować Iwonę? No właśnie NIE. Oglądając spektakl widz widzi jedno. Iwona rozszyfrowuje wszystkie nasze niedociągnięcia. Wszystko to co gdzieś w nas siedzi ona z nas wyciąga. Dlatego nie chcemy Iwony. Wolimy ją zabić… I tak pokazał to Teatr Narodowy. Czasem trochę za mocno, czasem dla niedoświadczonego widza trochę nie jasno. Ale na pewno dobrze.

Obraz spektaklu, czyli scenografia

Ostatnio pisaliśmy o „Tańcu Albatrosa”. Tu w Teatrze Narodowym, jest zupełnie inne podejście do scenografii. Scenografia jest jak kolejny aktor w spektaklu. I to nie tylko proste krzesła czy jakaś zastawa stołowa. Wielkie przeniesienia akcji. To definiuje ogromną scenografię. Rozsuwanie się jej, sprawia, że widz może zrobić wielkie „WOW”. Ale czy o to chodzi? Według mnie scenografia była trochę za duża, chwilami było bardzo ciężko skupić się na różnych miejscach. Trochę za dużo. Ale nie przeszkadzało to w odczytaniu spektaklu. Wiec nie można powiedzieć, że było „za dużo”.

Jak to powiedzieć? Czyli gra aktorska

Nad każdą z postaci nie warto się rozwodzić, więc trzeba się skupić na najjaskrawszych. Zacznijmy od Króla Ignacego, którego zagrał Jerzy Radziwiłowicz. Aktor z wieloletnim doświadczeniem. I to na pewno widać. Nie można było powiedzieć, że nie myśli postacią, że nie jest w roli. Postać dobrze skonstruowana. Ale na kolana nie powaliła. Następnie – Ewa Konstancja Bułhak, czyli królowa Małgorzata. Przede wszystkim widać, że aktorka wystąpiła już w niejednym spektaklu teatralnym. I duże gratulacje za monolog, który został zagrany na pewno odważnie. A czy dobrze? To trzeba ocenić samemu. Kolejno Szambelan. W tej roli młody Marcin Hycnar. Aktor, a od niedawna reżyser był najlepszą postacią w spektaklu. Nie tylko pokazywał jak wielki ma warsztat ale także był motorem napędowym spektaklu. A jego wymiany zdać z postaciami były bardzo dobre. Gratulacje. Kolejno książe Filip, czyli Paweł Paprocki. Postać zagrana nieźle. Ale dało się dostrzec, że aktor dużo nie grał spektakli. Jednak niektóre elementy spektaklu były naprawdę dobrze zagrane. No i tu dochodzimy do kwestii innych postaci. Takie postaci jak: ciotki Iwony, żebrak czy Cyryl prawie na scenie nie istniały. Były one raczej nie potrzebne i spokojnie można by było zagrać cały spektakl bez nich. Należy wspomnieć jeszcze o przepięknej Patrycji Soliman, grającą Izę, która szczególnie męskiej części widowni zapadnie w pamięć… Na końcu warto wspomnieć o „Cimcirimci”, czyli Iwonie, graną przez Martynę Krzysztofik. Generalnie postać w porządku, ale Iwona nie powinna… mówić. Gdy ta postać nie mówiła, robiła więcej wrażenia niż najlepiej zaprezentowany tekst na deskach teatralnych.

Na koniec…

Zbierając wszystko razem. Idą za tekstem księcia Filipa „zawsze znajdzie się ktoś kto przyprawia nas o białą gorączkę. I pani (Iwona) jest moją.”. Iwona wydobywa z aktorów, ale co ważniejsze z widza – prawdę. Wyciąga wszystkie niedoskonałości. I po mimo kilku niedociągnięć spektakl pokazuje to co w teatrze najlepsze – czyli prawdę, ukazywaną w kłamstwie jakim jest teatr.

(fot. Krzysztof Bieliński)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.