thumb_5105__lightbox

Jak zrozumieć otaczający nas świat? Czyli „Saszka” w Teatrze Współczesnym

Życie człowieka często jest bardzo trudne. Często to nasza rodzina nam bardzo trudne warunki do funkcjonowania. O prawdziwym „życiu w życiu” mówi sztuka „Saszka” wystawiana na deskach Teatru Współczesnego.

Każdy człowiek szuka odpowiedzi na pytanie: Jak żyć? Właśnie o „życiu w życiu” i potrzebie miłość mówi „Saszka” Teatru Współczesnego w Warszawie.

Jak to jest prawdziwie żyć? Czyli temat spektaklu

Jest to spektakl niezwykle trudny do jednoznacznego zdefiniowania. Można powiedzieć, że balansuje na granicy jawy i snu, na granicy teraźniejszości i przeszłości. Na granicy życia i śmierci. Dlaczego? Bowiem spektakl ni tylko porusza problem odpowiedzi na pytanie bohatera: „Czy mój ojciec mnie kochał?” ale prawdziwie odpowiada na pytanie: „Jak własna rodzina i niewyjaśnione odpowiedzi na pytania potrafią zmienić sposób myślenia postaci?” I może głównie „Do czego może prowadzić słabość człowieka?” Na te pytania ale i na temat samej ludzkiej psychiki dobrze odpowiedział Szyc jak Saszka. Ale dla niedoświadczonego widza, mogło to być trochę za trudne, ale taka jest ta sztuka. Trudna.

Dom, czyli scenografia

Nad scenografią, nie trzeba się długo rozpisywać. Dom rodziców Saszki i jego sióstr to podstawa. Zmyślnie zrobiona, minimalistycznie – typowy Współczesny. Warto wspomnieć o gabinecie psychiatrycznym, wykreowanym w skrajnym rogu scenografii. Prosty stół. Tylko tyle. I to pozwala się skupić na tekście, dialogach i to jest najważniejsze. Emocje postaci. Za scenografię duży plus.

Prawdziwość, czyli gra aktorska

Trudno rozpisywać się o wszystkich, więc najlepiej wspomnieć o najważniejszych osobach. Zaczynamy oczywiście od tytułowego Saszki, czyli Borysa Szyca. Aktor znany wielu ludziom aktywnie występuje właśnie w Teatrze Współczesnym. Tym razem stworzył postać czterdziestoletniego Saszki. Faceta, który próbuje otrząsnąć się po śmierci rodziców, z którymi miał bardzo bliski kontakt. Cały czas próbuje się dowiedzieć jednej rzeczy: Czy jego ojciec go kochał? Szyc zagrał dobrze. Nie świetnie, ale dobrze. Dało się zrozumieć jego emocje, jego nostalgię, jego świat. I oto chodzi. Kolejno należy wspomnieć o Albercie, który w tym spektaklu jest medium, pomiędzy naszym światem i duchowym. Wykreował go Sławomir Orzechowski, który naprawdę dobrze ukazał, że często osoba, do której przychodzimy po poradę, także ma swoje problemy. Brawa. Można się jeszcze rozpisywać o grze wiele, ale trzeba powiedzieć jedno. Jest ona zdecydowanie na plus, a nie na minus. A o to chodzi.

Koniec

Wszystko ma swój początek i koniec. W tym i nasze życie. W Teatrze Współczesnym aktorzy próbowali pokazać jak ciężko jest balansować na granicy światów. Trzeba przyznać, że życie człowieka często jest bardzo wyboiste. Gdy jest nam ciężko załamujemy się. Albo sięgamy po inne metody – jak Saszka. Na pewno trzeba dodać jedno. Współczesny pokazuje, jak kruchą istotą jest człowiek i jak łatwo ją złamać. I to wybrzmiało. A skoro puenta jest czytelna, to znaczy, że spektakl tez jest dobrze zrobiony.

(fot. Mada Hueckel)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.