Layout_Intryga

Romans, śmierć i pieniądze, czyli ‚Intryga” w Teatrze Kamienica

Pieniądze, zbrodnia, romans, śmierć… To prawdziwe cechy dobrego kryminału. W Teatrze Kamienica postanowiono wyreżyserować sztukę „Intryga” Hiszpana  – Jaimego Saloma.

Ciężko jest napisać dobry kryminał. A jeszcze trudniej, zrobić z niego scenariusz i wystawić go na deskach teatralnych. Pomysł na sztukę dobry. Zazwyczaj w teatrach możemy zobaczyć komedie, dramaty bądź sztuki dla dzieci. Ewentualnie lektury. Tu postawiono na prawdziwy kryminał. Czy dobrze?

Przeintrygowane, czyli temat spektaklu

Sam temat spektaklu jest bardzo dobry, ponieważ motyw kryminalny romansu lekarza i pacjentki to typowy sprawdzony pomysł. Jeśli dołożyć do tego zazdrosnego męża i uroczą pielęgniarkę – to mamy udany spektakl. Czy aby na pewno? Według mnie sama „intryga” była ciekawa. Upozorowanie śmierci jednego z bohaterów, aby zdobyć pieniądze, od ubezpieczyciela. Podział łupów itd… Ale w pewnym momencie widz może się trochę pogubić. Kto pomaga komu? Kto żyje, a kto nie? Jednak dzięki roli Zbigniewa Zamachowskiego, który zagrał policjanta w końcu widz się odnajduje, ale nie bez problemów.

 Jak się poruszać, czyli scenografia

Tutaj reżyser sprawił się dobrze. Dobrze dobrana dekoracja, jak na niedużą scenę. Odpowiedni plan i liczba rekwizytów, dobrze wykonane „kryjówki” dla aktorów. Jedna spójna całość. Należy oddać, że ciekawym elementem było „wciągnięcie” do scenografii widzów. Dobry zabieg, pozwalający oglądającym występ jeszcze bardziej przenieść się do świata bohaterów utworów. Nie za dużo, nie za mało. Czyli po prostu dobrze.

Nazwisko, czyli gra aktorska

Jan Englert, Joanna Koroniewska, Beata Ścibakówna, Szymon Bobrowski, Tomasz Stockinger i Zbigniew Zamachowski. Czyli reżyser i piątka aktorów spektaklu. Patrząc po obsadzie można powiedzieć, że spektakl musi być genialnie wyreżyserowany i zagrany. Czy tak było? Na pewno trzeba oddać Zbigniewowi Zamachowskiemu, że był najjaśniejszym punktem spektaklu. Nie tylko dlatego, że jedynym pozytywnym, ale głównie dlatego, że mu się wierzyło. On nie grał on BYŁ. Natomiast co do reszty obsady… Starszy duet –  Beata Ścibakówna i Tomasz Stockinger jeszcze potrafi pokazać, co znaczy być aktorem starej szkoły. Nie powalili na kolana, ale źle nie było. Natomiast Szymon Bobrowski jako główny aktor, trochę odstawał od starszych kolegów i koleżanki. Nie zagrał źle, ale myślę, że nie na miarę swoich możliwości. Tak samo Joanna Koroniewska, która oprócz bycia przepiękną kobietą, także mogła bardziej popracować nad postacią. Źle nie było, ale super też nie.

Na zakończenie

Sam pomysł na spektakl – super. Wykonanie – trochę gorzej. Przebieg akcji i jej zakończenie może zaskoczyć, niektórych widzów. Dzięki Zamachowskiemu w tym kryminalnym zawirowaniu pojawia się szczypta humoru. Spektakl przyciąga uwagę, widz chce się dowiedzieć jakie jest zakończenie. Ale czy odpowiednie? Teatr to kłamstwo. Ale kłamstwo, która ma w sobie szczyptę prawdy. I tę prawdę mamy zobaczyć. Jeśli tak nie jest to spektakl nie żyje. W „Intrydze” prawda była. Częściowa, chwilami naciągana i niedopracowana, ale była.

(fot. http://teatrkamienica.pl/spektakle/aktualne/intryga)




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.