bl6

Szalony mecz w Lidze Mistrzów. Hokejowy wynik w Dortmundzie i pobity rekord bramek.

Szalony mecz w Lidze Mistrzów. Hokejowy wynik w Dortmundzie i pobity rekord bramek. 

Po bardzo dobrym piątkowym meczu i zwycięstwie nad dotychczasowym liderem LOTTO Ekstraklasy drużyną Jagiellonii Białystok 4:1 we wtorkowy wieczór przyszedł moment na sprawdzenie się na tle silniejszego rywala. W piątej kolejce Ligi Mistrzów legioniści pojechali do Dortmundu aby zmierzyć się z tamtejszą Borussią.bl1

Po fali czterech kolejnych zwycięstw w polskiej lidze oraz sensacyjnym remisie z wielkim Realem kibice i piłkarze stołecznego zespołu mieli prawo liczyć na korzystny rezultat, lepszy niż pierwsze spotkanie gdy polska drużyna przegrała 0:6. Duża zasługa w tym trenera Magiery, który widać gołym okiem zmienił grę piłkarzy po nieudanym początku sezonu pod wodzą Besnika Hasiego. Przed pierwszym gwizdkiem okazało się, że trener dokonał kilku zmian w porównaniu do ostatniego spotkania. Największym zaskoczeniem mógł być brak w podstawowej “11” pewnego punktu drużyny Arkadiusza Malarza.

Legioniści na stadion Signal Iduna Park wybiegli w następującym ustawieniu 4 – 2 – 3 – 1 :

Cierzniak – Rzeźniczak, Pazdan, Czerwiński, Bereszyński – Guilherme, Kopczyński – Odidja-Ofoe, Radovic, Kucharczyk – Prijovic

Borussia również wyszła w innym składzie niż w ostatnim meczy ligowym wygranym z Bayernem 1:0.

Tuchel do gry dysygnował następujący skład w zestawieniu 4 – 1 – 4 – 1:

Weidenfeller – Passlack, Bartra, Ginter, Rode – Sahin – Dembele, Castro, Kagawa, Pulisic – Reus.

Warto na początku odnotować iż na boisku pojawił się Marco Reus, który przez bardzo długi okres czasu leczył kontuzję.

Sam mecz rozpoczął się spokojnie, pierwsze minuty nie zwiastowały tego co kibice na stadionie i przed telewizorami niebawem zobaczą. Tak naprawdę pierwsza groźna sytuacja Legii pod bramka Weidenfeller i było 0:1. Z prawej strony dobre zagranie najlepszego w ostatnim czasie w ekipie gości Odidja-Ofoe do Prijovicia. Ten nie czekając zbyt długo oddał piękny strzał zewnętrzną częścią stopy. Piłka wpadła do bramki tuż przy prawym słupku obok zaskoczonego bramkarza gospodarzy. Od razu po straconej bramce widać było przebudzenie piłkarzy Borussii. Zwycięstwo mocno przybliżyłoby ich do zajęcia pierwszego miejsca w grupie co daje w kolejnej fazie teoretycznie łatwiejszego przeciwnika. Już po 7 minutach na tablicy świetlnej pojawił się wynik 1:1 a bramkę strzelił Kagawa.

bl2

Kibice nie przestali cieszyć się z gola a Kagawa zdobył drugą bramkę nie dając żadnej szansy Cierzniakowi.  Niestety po chwili piłka po raz trzeci wylądowała w bramce zszokowanych legionistów. Bardzo złą interwencję i piąstkowaniem popisał się Radosław Cierzniak i wydawało się, że piłkarze nie podniosą się już z kolan.

 

 

Nadzieje wróciły już kilka chwil później. Aleksandar Prijovic zdobył drugą bramkę w 24 minucie po strzale w długi róg bramki.

bl4

Po tej bramce gra ponownie się wyrównała. W 29 minucie meczu Prijovic miał szansę na ustrzelenie hat-tricka jednak piłka po jego uderzeniu odbiła się od poprzedni. Bardzo ładnym podaniem w tej akcji na lewym skrzydle popisał się Jakub Rzeźniczak. Jak to bardzo często bywa niewykorzystane okazje lubią się mścić i w tym przypadku zemściła się już chwilę później po strzale Dembele. Wojskowi mogli doprowadzić do remisu a stracili bramkę na 4:2 i było już wiadomo, że wywiezenie z Dortmundu korzystnego rezultatu będzie piekielnie trudne. Wracający po kontuzji Marco Reus trzy minuty później dobił piłkarzy z Warszawy podwyższając wynik spotkania na 5:2. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Już w trakcie pierwszej połowy padł rekord bramek. Nigdy wcześniej w spotkaniu Ligi Mistrzów nie padło siedem bramek w 32 minuty.

Drugą połowa rozpoczęła się również spokojnie co pierwsza . Sielanka nie trwała jednak długo gdyż w 52 minucie swoją drugą bramkę po podaniu Ousmane Dembele zdobył Marco Reus. Tempo zdobywania bramek i statystyki do tego momentu spotkania były oszałamiające. Strzały celne po tym golu wyglądały następująco. Po stronie Borussi 6 strzałów celnych, Mistrzowie Polski mieli ich 4 jak na wynik 6:2 statystyka oszałamiająca. Pierwsza zmiana w drużynie Legii nastąpiła w 55 minucie. Na boisku pojawił się Tomasz Jodłowiec w miejsce Guilherme. W 57 minucie Miroslav Radovic świetnym podanie odnalazł wybiegającego na wolną pozycję Michała Kucharczyka. Ten stanął oko w oko z Weidenfellerem i strzałem obok bramkarza zdobył trzecią bramkę dla swojego zespołu.

bl5

W 62 minucie pierwsza zmiana w składzie Borussi a w miejsce Bartry wszedł Durm. Kilka minut później w miejsce strzelca dwóch goli Prijovicia na murawy zameldował się Mateusz Wieteska a w drużynie przeciwnej Sahina zastąpił Aubameyang a za Dembele wszedł Schurrle. W 75 minucie na boisku pojawił się Nikolic który zmienił zmęczonego Odidja-Ofoe. Wpuszczony na boisko Andre Schurrle próbował w 80 minucie pokonać strzałem Cierzniaka do dobitki wyskoczył Passlack i podwyższył wynik spotkania na 7:3. Nie minęły dwie minuty a bramkę z ostrego kata zdobył wprowadzony na murawę Nikolic. Kiedy wszyscy już myśleli że mecz zakończy się takim wynikiem, trzecia bramkę zdobył Reus po czym sędzia zagwizdał po raz ostatni.

bl6

Borussia – Legia 8:4

Bramki: 3x Reus (32’ , 52’ , 90+2’), 2x Kagawa (17’ , 18’), Sahin (20’), Dembele (29’), Passlack (81’) – Prijovic (10’ , 24’), Kucharczyk (57’), Nikolic (83’)

Żółte kartki: Ginter (88’) – Odidja-Ofoe (61’), Pazdan (63’)

Widzów: 55 094.

Podczas meczu padło kilka rekordów:

Spotkanie to było rekordowe między innymi pod kątem liczby bramek. Nigdy wcześniej w spotkaniu Ligi Mistrzów nie padło 12 bramek. Poprzedni najwyższy wynik to 8:3 w meczu rozegranym pomiędzy Monaco a Deportivo La Coruna.

Niestety niechlubny rekord to liczba straconych goli. Legia Warszawa wyrównała wynik Bate Borysów z sezonu 2014/2015 w którym to straciła 24 bramki.

Cztery strzelone gole to z kolei najwyższa liczba strzelonych goli w historii występów polskich drużyn w Lidze Mistrzów.

W drugim spotkaniu grupy F Real Madryt pokonał Sporting Lizbona 2:1. Dzięki takiemu rezultawowi mistrzowie Polski mają szansę za zajęcie trzeciego miejsca w grupie i pokazanie się w Europie na wiosnę. Aby tak się stało Legioniści musza wygrać na swoim stadionie 7 grudnia z piłkarzami z Lizbony.

 

/Mariusz/




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.