1

Wygrany sparing z Pogonią Siedlce. Szansa dla zmienników i przydatny test dla trenera mistrzów polski

Wygrany sparing z Pogonią Siedlce. Szansa dla zmienników i przydatny test dla trenera mistrzów polski.

 

W czwartkowe popołudnie Legia przyjechała do Siedlec aby rozegrać sparingowy mecz z tamtejszą Pogonią. Mistrzowie Polski pomimo braku kilku podstawowych zawodników bez większych problemów pokonali szóstą drużynę pierwszej ligi 4:1. Bramki w tym meczu zdobyli Kasper Hamalainen, Aleksandar Prijović, Tomasz Lewandowski (bramka samobójcza) oraz Steeven Langil, honorową bramkę dla gospodarzy strzelił Grzegorz Tomasiewicz. Warszawianie do Siedlec przyjechali bez kilku podstawowych zawodników, którzy otrzymali powołanie do reprezentacji narodowych. Wczorajszy sparing był doskonałą okazją na pokazanie się trenerowi Magierze. Już kilka dni temu mówił on, że oprócz piłkarzy, którzy nie łapią się do pierwszej 11-stki swoją szansę otrzymają również piłkarze spoza osiemnastki. Na stadionie pojawił się komplet widzów. Bilety na to spotkanie rozeszły się już kilka dni przed meczem, jednak nie powinno to dziwić gdyż większość siedleckich kibiców sympatyzuje z mistrzem Polski.

2

Trener Magiera wystawił w tym meczu dwie jedenastki.

W pierwszej połowie zagrali:

Cierzniak – Czerwiński, Rzeźniczak, Dąbrowski – Guilherme, Vadis Odjidja-Ofoe, Radović, Moulin, Kucharczyk – Hamalainen, Prijović.

W drugiej na murawy pojawili się:

Majecki – Nawotka, Małachowski, Dąbrowski, Broź – Kopczyński, Vranjes, Urbański – Aleksandrow, Prijović, Langil.

1

Od początku spotkania piłkarze Legii kontrolowali sytuację na boisku. Wymieniali dużo podań i przez większość czasu przebywali na połowie gospodarzy. W 14 minucie ładnym prostopadłym podaniem przed polem karnym Prijović znalazł wybiegającego na wolne pole Guilherme. Dobra interwencja Rafała Misztala bramkarza Pogoni zapobiegła utracie bramki. Kolejną okazję w osiemnastej minucie zmarnował Aleksandar Prijović, który strzałem głową minimalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką. Remis nie utrzymał się długo, już minutę później rozgrywający kolejne bardzo dobre zawody Vadis Odjidja-Ofoe próbował uderzać z dwunastego metra. Piłkę po jego strzale co prawda wybili jeszcze obrońcy jednak niedostatecznie daleko. W zamieszaniu poza polem karnym piłka trafiła pod nogi Hamalainena, który uderzył obok lewego słupka nie dając szans na skuteczną interwencję. W 27 minucie błąd popełnił obrońca Legii Jakub Czerwiński i mogło się to skończyć strzeleniem gola jednak w ostatniej chwili kolegę uratował Dąbrowski. Co nie udało się w 27 minucie, udało się już kilka chwil później. Kolejne bardzo złe zagranie Czerwińskiego tym razem już wykorzystali piłkarze Pogoni Siedlce. Bramkę na 1:1 w 31 minucie strzelił Grzegorz Tomasiewicz, który ładnie podciął piłkę nad próbującym jeszcze interweniować Cierzniakiem. Kilka minut później Pogoń mogła wyjść na prowadzenie. Nie stało się tak gdyż czujnie piłkę obronił bramkarz Wojskowych. Do końca pierwszej części żadna z drużyn nie strzeliła już gola.

3

Druga połowa rozpoczęła się od bramki mistrzów polski a strzelcem był Prijović, który otrzymał dobre podanie od Stojana Vranjesa i umieścił piłkę w bramce gości już w 53 sekundzie. Trzy minuty później było już 3:1 dla piłkarzy ze stolicy a bramkę samobójczą po rzucie rożnym strzelił Tomasza Lewandowski. Następne minuty to spokojne rozgrywanie i wymienianie dużej ilości podań przez stołecznych piłkarzy. W 65 minucie żółtą kartką otrzymał napastnik Aleksandar Prijović, który próbował strzelić bramkę ręką. Każda z drużyn miała kilka szans na zmianę wyniku jednak dopiero w 90 minucie do prostopadłego podania wyszedł Steeven Langil, który minął bramkarza i ustalił wynik meczu strzałem do pustej bramki. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec spotkania. Niestety w trakcie spotkania z boiska z powodu urazu musiał zejść Łukasz Broź. Kolejny bardzo dobry mecz zagrał Odjidja-Ofoe jednak chyba największy plus należy odnotować przy Stojanie Vranjesie. Oprócz dwóch asyst rozegrał on bardzo dobre zawody i może niebawem otrzymać szansę w pierwszej drużynie.

 

/Mariusz/




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.