R. Liszewski – „Disco polo to nie jest żaden obciach”

Twórca hitu „Ona tańczy dla mnie”, Radosław Liszewski z grupy Weekend znalazł chwilę by porozmawiać z Radiem Hobby. Zdradził nam informacje o której wiedzą tylko nieliczni. Dlaczego zdecydował się zaśpiewać po angielsku? Zapraszam do lektury.

(Kamil Górski, Radio Hobby): Wskrzesiłeś muzykę disco polo, jak się z tym czujesz?
(Radosław Liszewski, Weekend): Fajnie, dobrze się z tym czuje. Zawsze chciałem pokazać, że teraźniejsze disco polo to dobra muzyka. Nie słusznie było ciągle krytykowane i poniżane. Niczym nie odbiega on innych gatunków. Dlaczego muzyka taneczna ma być muzyką podziemia? Znam ludzi, którzy słuchają Tede, ale również grupy Weekend. Disco polo to nie jest żaden obciach.
Wielki hit „Ona tańczy dla mnie” to z jednej strony błogosławieństwo, z drugiej strony metka która przylgnęła do zespołu. Jak to odbierasz?
– Aktor, który zagrał faraona przez całe życie miał z tym problemy. Ja nie mam z tego powodu żadnych komplesków. Każdy chyba chciałby mieć w swoim repertuarze „Ona tańczy dla mnie”. Wedle mnie ta piosenka przyniosła więcej dobrego niż złego.
Na rynku pojawiła się anglojęzyczna wersja tego utworu „She dances for me”. Co skłoniło Cię do śpiewania po angielsku?
– Nigdy nie miałem ciśnienia na nic. Tak też było z „Ona tańczy dla mnie”. Ja na to nie miałem żadnego wpływu. Utwór anglojezynczy powstał na zamówienie firmy B1M1 z Niemiec. Teraz mogę oficjalnie powiedzieć, że ta firma zrzesza taki artystów jak: Michaela Telo, czy Gusttavo Lima. Na youtube byliśmy dosyć wysoko i nas zauważyli. Jesteście jednym z  pierwszych, którym to mówię. Warunek był taki, że chcą piosenkę po angielsku. Rozmowy trwają nad umowa itp. Czas pokaże co z tego będzie.
Na koncertach grywasz „She dances for me”?
– Kiedyś zaśpiewałem tą piosenkę dwa, trzy razy ale jesteśmy w Polsce i chce śpiewać po polsku.
Dziękuję za rozmowę.
– Ja również dziękuję, pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Hobby.

fot. weekend.fm

Opublikowano