Clock Machine – Bije dzwon

Clock Machine to genialny zespół. Chłopcy od młodzieńczych lat przejawiali dryg do muzyki.

Wszystkiego nauczyli się sami – w domu. Od zawsze mieli tylko jeden cel, zrobić wielką światową karierę. I stąd właśnie wzięła się ich nazwa – Clock Machine. Po pewnym czasie sukcesy same zaczęły się pojawiać.

 

 

Strzałem w dziesiątkę okazał się pierwszy hit zespołu pt. „Bad Man” (ang. Zły Człowiek). Prywatnie są zwykłymi chłopakami z osiedla i zapewniają, że woda sodowa nie uderzy im do głowy.

„GREATEST HITS” – debiutancki pełnowymiarowy krążek zespołu Clock Machine.

Zawiera 10 autorskich piosenek. Wielokolorowy – bo wierzą, że każdy kawałek może nieść swoją niepowtarzalną barwę. Przyznają się do inspiracji brudnym, organicznym rockiem spod znaku Jacka Whita, ciężkimi riffami Rage Against the Machine, funkowemu szaleństwu RHCP jak i grunge’owej melodyjności Seattle ’90.

Nie odkrywają na nowo Ameryki, bo nie takie było założenie. Upraszczają zamiast siłować się z kreowaniem nowatorskich gatunków. Paradoksalnie, największa siłą tego krążka jest ograniczony zasób muzycznych „słów”, jakimi posługują się „Clocki”. Na swój sposób traktują tradycję rock’n’rolla. Uzbrajają bombę, którą z ogromną satysfakcją zdetonują na koncertach.

Dodajmy do tego niepowtarzalny głos Igora Walaszka. Chłopak urodził się z wielkim talentem, barwą, o której wielu ciężko harujących adeptów sztuki wokalnej może tylko pomarzyć. I jak na prawdziwego frontmana przystało – zupełnie o to nie dba. Nieprzyzwoicie bawi się, jakby zawsze miał mieć 20 lat. I właśnie to usłyszycie w jego tekstach.

Skład: Igor Walaszek – wokal, Kuba Tracz – bas, Michał Koncewicz – gitara, Piotr Wykurz – perkusja.

)

Opublikowano