MARTA ŻMUDA – TRZEBIATOWSKA NA POŻYCZKACH

Krążą po „warszawce” takie plotki, że kiedyś jedna z najpopularniejszych polskich aktorek młodego pokolenia dzisiaj … żyje z pożyczek. Były lata, kiedy grała i często i dużo. Teraza, ponoć, występuje tylko w czterech spektaklach a ostatnia rola kinową było niezwykle dramatyczne zderzenie z kamera przy nowej odsłonie przygód Hansa Klossa. Nie ukrywam, że byłem Martą zdruzgotany. Podbudowało mnie jednak to, ze nie tylko ja, bowiem Aktorka za ten specjalny wkład w sztukę aktorską otrzymała nagrodę Węża w kategorii „Najgorsza Aktorka”.
I sprawa się zamkła, jak to mówią.
„Fakt” pisze o tym, iż przyzwyczajona do bycia na topie i wydatków wprost proporcjonalnych do pozycji, Marta, nie do końca umie poradzić sobie z tą sytuacją. Jej menadżerka także potwierdza, że roli ani widu, ani słychu…
Jakby jeszcze Klossa zechcieli zagrać, np. „Pan i Pani Kloss”, Marta mogłaby zagrać … cyjanek.
O Matko! A raczej: o Marto!
Maciej Dobrowolski

Opublikowano