METROSEKSUALIZM ODCHODZI DO LAMUSA, NADCHODZI SPORNOSEKSUALIZM

Od września 1994 roku męska część społeczeństwa (no część tej części) została zawładnięta nową modą. Zauważył to Mark Simpson i nazwał po imieniu „METROSEKSUALIZM”. Każdy z nas już wie z czym to się je. Nie ?!
No dobrze to dla przypomnienia: mężczyzna metroseksualny to taki wymuskany pan, który lwią część swojego czasu poświęca na pielęgnowaniu swojego nieskazitelnie pięknego ciała (w swojej ocenie pięknego). Zawsze idealnie wydepilowany od stóp do głowy. Mężczyzna, który częściej niż nie jedna z nas odwiedza kosmetyczkę, manikiurzystkę, fryzjerkę czy solarium. Po tych wszystkich zabiegach upiększających obijający się w najmodniejsze fatałaszki i zlewający swe „boskie” ciało hektolitrami najdroższych perfum. To jeśli chodzi o zewnętrzną część bo pod nazwą „metroseksualizm” kryje się też specyficzna mentalność. Panowie „M” nazwijmy ich umownie, cechują się wrażliwością, ciepłem, empatią. Ich zainteresowania krążą wokół kultury i sztuki.

I tak od 20 lat ta moda trwa. W zasadzie to powinnam napisać trwała bo właśnie coś pękło. Czyżby mężczyźni zauważyli, że są bardziej kobiecy od płci przeciwnej. Może tak może nie, tego nie wiem. Ale wiem na pewno, że znowu Mark Simpson zauważył zmiany i nazwał nową męską modę „SPORNOSEKSUALIZM”.

Jedno nie zmieniło się – kult ciała nadal pozostał tylko nieznacznie ewoluował.

W nowej modzie ważniejsze od nacierania się olejkami jest tatuowanie wyrzeźbionego na siłowni ciała. Teraz mężczyzna nadal chce być modnie ubrany, ale nie w idealnie skrojony garnitur, tylko ciuszki w których można zaprezentować tors czy wytatuowane ramiona. Panowie owładnięci nową modą już nie są tak ciepli, empatyczni i wrażliwi. Teraz króluje szorstkość i prowokacyjność. W znacznej części czerpią wzorce z gwiazd porno. Zresztą sama nazwa nowej mody stąd po części się wzięła :

SPOR(T) + (POR)NO = SPORNO

Nie mogę też nie wspomnieć o tym, że panowie „S” (znów nazwijmy ich umownie), są uzależnieni od ich podziwiania, a co za tym idzie od social mediów gdzie mogą publikować zdjęcia ze swoją podobizną. Coś w rodzaju „Nie chcą nas chwalić – chwalmy się sami”.

I w tym miejscu postawię kropkę, oddychając z ulgą, że jestem TYLKO kobietą.

A na zdjęciu David Backham – określony jako najlepszy przykład mężczyzny spornoseksualnego.

Opublikowano