MICHAŁ WITKOWSKI – „FACET, TO OSTATNIE RZECZ, O KTÓREJ BYM POMYSLAŁ!”

Od dawna pojawia się na warszawskich salonach. Można by wywnioskować z tego „bywania”, ze traktowany jest trochę, jak swego czasu eksplodująca intelektem, Jola Rutowicz.

Ale, że z Michała gość inteligentny – tego Mu odmówić nie można – szybko chyba zdał sobie sprawę z sytuacji, że bycie „eksem” Tomasza Jacykowa nie wystarczy by potrzymać się dłużej na powierzchni.

Poza książkami, które popełnia, pisze bloga i … skandalizuje. Pisaliśmy niedawno o absolutnie publicznym „ostrzykiwaniu się” Michała:  http://hobby.pl/2014/06/ibisz-witkowski-botoksem-ustach/     I bez względu na wzgląd, trzeba Michałowi przyznać, że na swój sposób pokazuje dystans do siebie, kpiąc jednocześnie ze światka „Warszawki”, w której przecież musi funkcjonować.

Otóż wpadłem dziś na magazyn „Flesz”, któremu Michał udzielił wywiadu o prawdach życiowych i objawionych, przyczynach, podejściu do facetów i Naszego Kochanego Miasta z Marszałkowską Pośrodku:

– Zawsze marzyłem o tym, żeby było na bogato. Ja chcę zarobić na książce i iść do luksusowego butiku na zakupy, a nie prowadzić spory o literaturze – wyjaśnia w rozmowie z Fleszem. Interesują mnie tylko podróże do Spa. Najlepiej gdzieś blisko, pod Warszawą. Salonowy piesek z mnie. Jestem osobą superpłaską. Nie ma we mnie cienia głębi – całą głębię wygnał ze mnie „Prozac” (red.: to taki lek nienajfajniejszy dla Panów, choć przez niektórych Panów lubiany szczególnie w zestawieniu z białym kołnierzykiem)Dla mnie prawdziwym szczęściem jest pójść na zakupy. Facet to ostatnia rzecz, o której bym pomyślał. Jestem w udanym związku z kartą kredytową.

A następnie ukazał dramatyczne oblicze swojego „wypychania urody do przodu”:

– Przywilejów bycia znanym doświadczam od dawna. Na każdym kroku mi łatwiej – zapewnia. Na przykład nie ma miejsca w hotelu, ale jak zdejmę czapeczkę, jak pani mi się przyjrzy, to miejsce się znajduje. Przyzwyczaiłem się do też do niepłacenia za operacje plastyczne i inne sprawy. A ostatnio dostałem złoty telefon. Wcale o niego nie prosiłem. Chcą dać – proszę bardzo. Miło mi. To jest przyjemne, bardzo to lubię. Teraz nie musiałbym już nawet prowadzić bloga. Jestem celebry tą!

fot. facebook.com/Michal.Witkowski.Fashion

Opublikowano