NA CO POLACY WYDAWALI MILIONY? Sprawdziliśmy ceny towarów sprzed 25 lat!

Mówi się, że w latach 80-tych większość Polaków była milionerami, którzy niestety za swoje miliony nic nie mogli kupić. Dzisiaj nominalnie prawdopodobnie zarabiamy więcej. Ale czy możemy sobie na więcej pozwolić? Porównaliśmy, jak przez 25 lat zmieniały się ceny podstawowych produktów.

Na początek zaglądamy do portfela przeciętnego Polaka w 1989 roku. Wówczas średnia pensja miesięczna, jaką przez miesiąc można było się porządzić wynosiła… 206 758 zł. Co za to mogliśmy kupić? O dobrach luksusowych nie wspominamy, bo one były poza zasięgiem wszystkich i mogły jedynie pozostać w sferze marzeń. Ale jeść musiał każdy. I tak: za bochenek chleba, w lipcu 1988 roku Polacy płacili 46 zł, dwa lata później za taki sam bochenek trzeba było zapłacić ponad 2 000 zł. W tym samym okresie kilogram wołowiny podrożał z 560 zł do 19 431 zł. W roku okrągłego stołu średnia pensja wystarczała na zakup 12 kg kiełbasy. Jeśli oczywiście „rzucili” ją do mięsnego. 25 lat później miesięczne wynagrodzenie wystarcza na 112 kg!

Sklep mięsny (Wikipedia)
Sklep mięsny (Wikipedia)

Jak się zatem okazuje dzisiaj możemy kupić znacznie więcej niż w PRL-u. Porównywarka cen zwraca uwagę na jajka kurze. W 1982 roku można było kupić za pensję 775 sztuk jaj. W roku wolnych wyborów było to już 2094 sztuk. A od roku 2008, można już by urządzić prawdziwą bitwę na jajka – dzisiaj możemy ich kupić 7360 sztuk!

Zaś pół litra wódki (artykułu pierwszej potrzeby w czasach PRL-u) podrożało o 12 razy i na początku lat 90-tych kosztowało 21 600 zł. Dziś za średnią pensję możemy wypić 159 butelek „czystej”. W 1989 roku Polakom starczało jedynie na 17.

Jednak Polak nie tylko na jedzenie wydaje. Na kulturalną rozrywkę i wizytę w kinie w 1989 roku także trzeba było więcej zapłacić – bilet do kina z 230 zł podrożał do 2650 zł. W portfelach eleganckich pań również topniało – cena par rajstop zdrożała z 626 zł do 4837 zł. Stąd punkty repasacji (naprawy rajstop) cieszyły się ogromnym powodzeniem. A skoro już przy nogach jesteśmy, to zatrzymajmy się na butach. W 1989 roku pensja wystarczała na zakup zaledwie 5 par półbutów. Dziś w każdym miesiącu Polka może poszaleć i kupić sobie aż 19 par obuwia.

A, gdy Polak w 1989 roku chciał jechać w podróż? Naturalnie przydała mu się benzyna zatankowana na jedynym w okolicy CPN-ie. Jakbyśmy nie narzekali, to liczby mówią same za siebie – paliwo mamy dzisiaj znacznie tańsze. W 2014 roku przeciętna pensja starcza na zakup około 800 litrów PB95. Podczas, gdy w roku 1989 Kowalski za swoje wynagrodzenie mógł kupić 172 litry E94.

Do benzyny potrzebny samochód oczywiście. Motoryzacyjnym marzeniem ówczesnych Polaków (szczególnie tych posiadających talon na samochód) był Fiata 126p „Maluch”. Ale i jego cena podskoczyła na tyle, że wraz z początkiem lat 90-tych stać na niego było niewielu. Na przełomie 1989 roku ikona polskich dróg kosztowała 1,1 mln zł. Po dwóch latach było to już 20,5 mln zł.

Ale są też rzeczy, które zdrożały od 1989 roku. Panów po kieszeni dobitniej uderza wizyta u fryzjera męskiego. 25 lat temu za średnią pensję Kowalski mógł ostrzyc się około 200 razy. Dzisiaj wystarczy mu „zaledwie” na połowę takich wizyt w salonie.

Do tych wszystkich cen oczywiście dodać wypada informację pisaną małym druczkiem, że zasób banknotów w portfelu w latach 80-tych na niewiele się zdał. Półki w sklepach świeciły po oczach pustkami, a kartki na artykuły tłamsiły konsumpcję. Do tego gigantyczne kolejki po wszystko i po nic.Kartka na żywność i używki

Zatem hasło „milioner” nie dawało wtedy odpowiedniego statusu i uznania społecznego. Tym bardziej, że z roku na rok było coraz gorzej. Miliony w portfelach topniały w zastraszającym tempie. A wszystko przez szalejącą hiperinflację. 14 marca 1990 roku Główny Urząd Statystyczny podał, że w ciągu poprzednich 12 miesięcy ceny urosły o 1260 procent! Co to oznaczało? Przeciętny Kowalski, gdy otrzymywał pensję, musiał być świadomy, że pod koniec miesiąca będzie mógł zrobić zakupy o 1/3 mniejsze niż w dniu wypłaty.

Opublikowano