Rok 1989 – pierwsza kampania wyborcza w Polsce

Wybory w Polsce, które odbyły się 4 czerwca 1989 roku przeszły do historii. A jaka była kampania wyborcza, której finał rozpoczął nowy rozdział w historii naszego kraju? Przyjrzeliśmy się jakimi środkami o głosy społeczeństwa walczyli ówcześni pretendenci do Sejmu i Senatu.

Jak dzisiaj wygląda walka o miejsca w Parlamencie nie musimy nikomu tego specjalnie opisywać. Polscy polityce prześcigają się w najróżniejszych metodach skutecznego dotarcia do elektoratu. Sposoby na zdobycie statusu „posła:” tudzież premiera czy prezydenta w dzisiejszej polityce zaczynają się od tych przewidzianych w kanonach marketingu politycznego skończywszy na takich, których nie powstydziłaby się Sylwester Chęciński, reżyser kultowego filmu „Sami swoi”.

Ogromne znaczenie dla dzisiejszej Polski miały historyczne, pierwsze wolne wybory 4 czerwca 1989 roku. W 1989 roku uczestnicy kampanii wyborczej na pewno wtedy nie wiedzieli o technikach tyle, ile dzisiaj wiedzą posłowie. Zatem jasne jest, że nie było łatwo stawiać pierwsze kroki na tworzącej się dopiero arenie politycznej.

Gdybyśmy pokusili się o scharakteryzowanie tej kampanii w kilku słowach to byłoby to – spontaniczna, zaskakująca, żywa, trudna i różnorodna.

W trakcie kampanii w 1989 roku wzorowano się na metodach przeniesionych z Zachodu. Wiece, spotkania, ulotki, plakaty, polityczne zaangażowanie mediów, polskie społeczeństwo przyjęło chętnie.

Wybitni znawcy marketingu politycznego są jednomyślni, że to kampania wyborcza „Solidarności” była bardziej urozmaicona niż metody partii bloku rządowego. Co koniec końców przełożyło się na wynik wyborczy.

Kampania wyborcza „Solidarności”

„Solidarność” postawiła na jasność przekazu i uproszczenie decyzji, jaką mieli podjąć wyborcy. Dlatego zdecydowano się na jedność „Solidarności”. Wizja „jednej drużyny Lecha Wałęsy” miała pokazać, że w jedności siła, aby pokonać obóz rządzący. Jeśli przyjrzymy się plakatom wyborczym, to zobaczymy, że wszyscy kandydaci „Solidarności” występowali na nich wspólnie z Lechem Wałęsą. To dawało tę pewność, że nawet jeśli wyborca nie znał dobrze kandydata, to na pewno będzie go odróżniał i w prosty sposób powiąże go z „Solidarnością”.

„Solidarność” zadbała o zagraniczne wsparcie merytoryczne swojej kampanii. Francuz Jacques Seguela doradzał w kwestii prowadzenia kampanii. Nie był to wybór przypadkowy. Jacques Seguela był cenionym i jednym z najbardziej znanych francuskich twórców reklamy. Przez wiele lat był także doradcą prezydenta Francoisa Mitterranda. To właśnie on był autorem najpopularniejszego i symbolicznego plakatu kampanii wyborczej z 1989 roku w Polsce, na którym widać kadr z filmu „W samo południe” z Garym Cooperem. Choć trudno mówić o jego sile nośnej podczas kampanii. Plakat faktycznie pojawił się dopiero 4 czerwca i wyłącznie na ulicach Warszawy. Podobno było to spowodowane opóźnieniem jego druku we Francji.

Plakat wyborczy "Solidarności" (Wikipedia)
Plakat wyborczy „Solidarności” (Wikipedia)

Z pewnością trudną do pokonania trudnością w kampanii wyborczej „Solidarności” był jej znikomy dostęp do mediów i krytyczna wobec opozycji solidarnościowej cenzura. Audycje wyborcze nadawało podziemne Radio Solidarność. A 8 maja zaczęła ukazywać się „Gazeta Wyborcza”, na której łamach m.in. prezentowano sylwetki kandydatów związanych z Lechem Wałęsą. Udało się także wywalczyć dostęp do radia i telewizji. Ale audycje „Solidarności” były często objęte cenzurą lub w ogóle nieemitowane.

Kampania wyborcza partii

Ilość działań podjętych przez koalicję PZPR, ZSL, SD i Paxu nie była mniejsza niż w przypadku Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, ale ocenia się ją jako słabo zorganizowaną. W odróżnieniu od „Solidarności” wyborcom przedstawiano poszczególnych kandydatów jako osobne jednostki walczące o władzę. Dochodziło niestety także do aktów „poniżej pasa” – zrywania plakatów „Solidarności”, zastraszania kandydatów opozycji lub wywieszaniu plakatów oczerniających kontr kandydatów.

Kampania PZPR miała znamiona bardzo pewnej wygranej. Dlatego też wielu kandydatów w ogóle się nie przykładało do nudnych dzięki temu spotkań z wyborcami, często ich nawet ignorując.

PZPR również wspierało się wiedzą merytoryczną ekspertów. Doradcą partii był Janusz Reykowski. To on podjął decyzję (zresztą wielokrotnie wcześniej sprawdzoną z granicą), aby mocno zintensyfikować kampanię w ostatnim tygodniu przed wyborami. Na Zachodzie taki krok przynosił zwykle pożądane skutki. Jednak nie w Polsce w 1989 roku. Zbyt duży chaos, mylna strategia, brak spójności wystawianych kandydatów spowodował, że Polacy na przełomie maja i czerwca 1989 roku wiedzieli jedno – że chcą innej partii rządzącej.

Podsumowanie powstało na podstawie: Jacek Raciborski, Polskie wybory. Zachowania wyborcze społeczeństwa polskiego 1989-1995, Wydawnictwo Naukowe „Scholar”, Warszawa 1997

Opublikowano