OGROMNY SKANDAL NA KONCERCIE LADY PANK!

Lady Pank (Wikipedia Commons)

Kilka dni temu miał odbyć się / odbył się (niepotrzebne skreślić) koncert legendy polskiego rocka i używek – grupy Lady Pank. To Tarnobrzeg miał zostać uraczony „Kryzysową Narzeczoną” czy „Mniej niż zero”. I zwłaszcza to ostatnie chyba zbytnio do serca wziął sobie lider Grupy – Janusz Panasewicz (58 lat). Media podają a ludzie potwierdzają, że wszedł na scenę w odmiennym stanie. Tak odmiennym, że ponoć nie pamiętał słów swoich piosenek a i równowagi również nie utrzymywał. Sponsorzy koncertu – władze Tarnobrzega – postanowili nie zapłacić Zespołowi za koncert, co wydaje się zrozumiałe dla widzów i płacących, natomiast nie dla niektórych gwiazd.

O całym zdarzeniu pisze „Fakt” przytaczając wypowiedzi niektórych muzyków stających w obronie Panasewicza, min. Michała Wiśniewskiego. Może jednak zdziwić (może to tylko zawodowa) solidarność ikonę polskiej muzyki popularnej a prywatnie bardzo miłego i rozsądnego faceta – Zbigniewa Wodeckiego, który stwierdził:

– Nie powinno się rozdmuchiwać wielkiej afery. Zespół The Rolling Stones wyczyniał numery, które wołały o pomstę do nieba, a jakoś dalej funkcjonuje jako ikona gatunku. Lady Pank grają już od tylu lat, że faktycznie mogą czasem potrzebować się czymś podkręcić, żeby koncert miał moc. Zresztą co tu dużo gadać, to jest rock and roll! Gdyby pojechać na jakikolwiek festiwal rockowy i badać alkomatem zespoły, to okazałoby się, że z całego składu trzeźwy jest tylko kierowca. Zapłata się Lady Pank należy.

Nie można odmówić logiczności argumentów Zbigniewa Wodeckiego. Ale… No właśnie – ale?

Maciej Dobrowolski

Opublikowano