Przekąski pisarzy

Nie samą literaturą żyje człowiek. A czym żywili się mniej i bardziej znani pisarze w okresie twórczym?
Wena jest niezbędna dla procesu twórczego. Każdy, kto chociaż raz musiał zmierzyć się z wymyśleniem czegokolwiek – choćby szkolnej rozprawki – a nie wiedział jak się za to zabrać, powinien zrozumieć ważkość problemu.

Dlatego też autorzy poczytnych książek nierzadko mają swoje „sposoby” lub wręcz „rytuały”, dzięki czemu pisanie przychodzi im znacznie łatwiej.

Francuski pisarz Marcel Proust, autor obszernego „W poszukiwaniu straconego czasu”, niezmiennie raczył się „małą czarną”, czyli espresso. Ale czymże jest espresso, skoro historia zna znacznie bardziej ciekawe przypadki.

Laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury, John Steinbeck, umiłował sobie zimne tosty i wystygłą kawę. Z kolei ulubionym zestawem śniadaniowym Walta Whitmana, amerykańskiego poety, były… 2 ostrygi i mięso! Mleko Franza Kafki nieco blednie przy takiej porcji.

Dość ekscentrycznie może się prezentować ocet winny, którym raczył się Lord Byron, jednak, gdy dodamy do tego wiedzę o jego problemach żołądkowych, wówczas pojawia się pewna doza zrozumienia. Za to dziwić może brak problemów żołądkowych u Francisa Scotta Fitzgeralda, miłośnika puszkowego jedzenia i… jabłek.

źródło: New York Times

Opublikowano