Renault Captur

Przyszedł czas na ulubieńca publiczności, a szczególnie jej żeńskiej części. Mowa tu o Renault Captur. Auto odpowiada idealnie nowej modzie na SUV-y. To crossover, który przyciąga wzrok, jest ładny i funkcjonalny, aż chce się jeździć!
DSC_0202Piękny miedziany kolor, interesujące felgi. W segmencie, w którym mieści się Captur to norma. Te samochody cechują się designerskim wyglądem. Chodzi o to, żeby było widowiskowo, designersko i modnie. Mam wrażenie, że to auta do „pokazania się”, a nie do jeżdżenia. Bowiem mocno na rynek wszedł trend na jeżdżenia dużym samochodem, bo to synonim bogactwa, dobrego stanowiska i wyczucia. Czy faktycznie tak jest? Pozostawiam to, do indywidualnej oceny.

Z przodu Captur oprócz wielkiego znaczka Renault, ma ogromny zderzak. W tym wszystkim jest bardzo charakterystyczny. Marka jest niezwykle konsekwentna w aplikowaniu we wszystkich modelach okien na wzór Clio. Nie uważam, aby była to pozytywna przypadłość. Zwężające się ku tyłowi okna to może fajne rozwiązanie pod względem wizualnym, ale niezbyt korzystne dla bezpieczeństwa i komfortu samego kierowcy. Zdecydowanie ogranicza widoczność.

Świetnym rozwiązanie jest natomiast dach, który daje możliwość personalizacji, można go zamówić w innym kolorze niż ten, który występuje na nadwoziu. I to kolejna moda na auto, które jest indywidualne oraz niespotykane. No i w końcu bagażnik – nieziemsko wyprofilowany. Dość duży i pojemny. Zupełnie nie ma się, do czego przyczepić. Ewentualnie, właśnie ta profilowana klapa może utrudniać rozmieszczenie bagażu.

W środku także nikt nie może narzekać na brak dobrej stylistyki. Przede wszystkim charakterystyczny kokpit i jego staranne wykonanie, przejrzyste zegary i praktyczność. Miejsca jest bardzo dużo zarówno z przodu, jak i z tyłu, co chyba jest istotne nie tylko dla bardzo wysokich osób. Komfort jazdy, który gwarantuje odpowiednia ilość przestrzeni jest niezastąpiony.

DSC_0210Jak powiedziałam, na antenie Radia Hobby, podczas audycji Na biegu, Renault Captur ma wygląd jakby przyczajonego lwa. Bojowy i nieco drapieżny. Można również wspomnieć, że porusza sie jak tygrys – bardzo zwinnie, płynnie i z gracją. Ogromnym plusem jest to, że absolutnie nie czuć rozmiarów tego auta, daje możliwość szybkiego przystosowania się i lekkości. To chyba, dlatego uwielbiają go kobiety. Ma w sobie coś nieoczywistego, co przyciąga jak magnes i nie daje zapomnieć o sobie, przez dłuuuuuuugi czas.

Mnie osobiście irytuje nieco to podobieństwo do Clio, ale jak już się siedzi w tym aucie, odpala silnik i rusza, wszystkie wątpliwości odchodzą. Do samego ruszania można się też odrobinkę przyczepić. Samochód, który robi tak dobre wrażenie, rusza dosłownie jakby tego bardzo chciał, ale mimo to nie mógł. Dopiero przy wyższych obrotach jazda ma jakiś sens. I niech mi ktoś powie, że z samochodami jest inaczej niż z mężczyznami…

I teraz sprawa niezwykle istotna, czyli cena. Pomimo wielu podobieństw do Clio, producenci nie pokusili się o równie zbliżoną cenę. No, bo jak to, modny crossover w takiej cenie, no jak? Za lans trzeba płacić i dopłacić, żeby mieć samochód zabawkę. Na pocieszenie wśród swoich odpowiedników innych marek Captur plasuje się na bardzo zadowalającym poziomie.

DSC_0203Zastanawiacie się czy kupić? Jeśli faktycznie myślisz o tym modelu, to brać i koniec. A jeśli dodatkowo masz przywilej bycia kobietą, bierz i się nie zastanawiaj, na ślepo. I koniecznie kup miedziany lakier, raz, że modny, a dwa pasuje do opisanego nadwozia. Wszystkich fanów motoryzacji zapraszamy na audycję Na biegu w każdą sobotę o 14. Do usłyszenia!

Technika i trakcja

Czerwony kapturek… nie nasz był w kolorze miedziano-metalicznym, auto stworzone do jazdy po mieście, sprawia wrażenie podwyższonego Clio ale tak nie jest. Koncepcja tego auta wstrzeliwuje się w obecne trendy miejskiego CrossOvera gdzie wygoda wsiadania, zdolności pokonywania krawężnika i parkowania na trawniku dopełniają marzeń o miejscu parkingowym. Pomimo dość wysokiego zawieszenia nie stwarza ono problemów w żwawym pokonywaniu zakrętów choć o żwawości przy 90KM z 1,5L dCi nie ma co DSC_0199marzyć. Jeśli dodatkowo wybierzemy tryb ECO nasz kapturek będzie przyjazny kieszeni ale będzie wrogiem temperamentu. Jedno jest pewne w tym trybie auto nawet w mieście przy  swoich gabarytach jest w stanie zadowolić się 5,5L/100km ja jednak nie polecam tego trybu no chyba że jesteśmy skrajnymi skąpcami. Za jedynie pół litra więcej dostajemy bowiem już normale parametry trakcyjne i odzyskujemy radość z jazdy. Oczywiście to nasza decyzja czy stać nas na te pół litra które da nam tyle przyjemności. Dla ułatwienia dodam że to pół litra za kierownicą nie jest zabronione a policjant może jedynie zatrzymać nas za podejrzanie idiotyczny uśmiech radośnie zaspokojonego nałogu dynamicznej jazdy(i mandacik za prędkość jak się zagapimy) ale co tam jest ryzyko jest zabawa. Najfajniejsze jest to że auto nie rozpruje nam kieszeni ani w eksploatacji ani przy jego zakupie a poza radością z jazdy oko cieszy nietypowa stylistyka wyróżniając nas z tłumu.

Wszystkich fanów motoryzacji zapraszamy na audycję Na biegu w każdą sobotę o 14. Do usłyszenia!

Daria Pacańska/Paweł Kubalski

Opublikowano