Biało-czerwoni mistrzami świata!

Po 40 latach polscy siatkarze ponownie zostali mistrzami świata w siatkówce!
W wielkim finale mistrzostw świata biało-czerwoni mierzyli się z Brazylią. Przypomnijmy, że losowanie zetknęło ze sobą obie drużyny w 3. rundzie czempionatu, gdzie po tie-breaku lepsi byli polscy siatkarze.

Katowicki Spodek w niedzielę wypełniony był do ostatniego miejsca. Zanim doszło do decydującej i najważniejszej potyczki całej imprezy po brązowe medale sięgnęli Niemcy pokonując Francję 3:0.

Przed godziną 20:00 w stolicy Górnego Śląska atmosfera zaczęła się robić coraz bardziej podniosła. Kiedy wybrzmiał hymn Polski zaśpiewany a capella przez ponad 12 tys. gardeł siatkarze wzięli się do roboty. Jak na skrzydłach zdobywali punkt za punktem, a prym wiedli Marius Wlazły i Mateusz Mika, który ubiegły sezon spędził we francuskim Montpellier Volley pod wodzą Phillippe’a Blaina, asystenta Stephane’a Antigi.

Młody przyjmujący atakował z wielkim spokojem a zarazem boiskowym sprytem, nic sobie nie robiąc z utytułowanych rywali, którzy w Polsce bronili tytułu mistrzów świata. Pierwszą partię Polacy wygrali pewnie, dzięki zbudowaniu przewagi już na samym początku.

Problemy zaczęły się w drugim secie, kiedy to Canarinhos postanowili nie składać broni i powalczyć o obronę trofeum. Udało im się odskoczyć na kilka punktów, jednak biało-czerwoni zniwelowali przewagę. Ostatecznie to Brazylijczycy triumfowali i wyrównali stan rywalizacji na 1:1.

Podopieczni Stephane’a Antigi wrócili na właściwe tory dzięki wprowadzeniu do gry Pawła Zagumnego, profesora w rozegraniu. „Guma” z właściwym dla siebie spokojem pomógł drużynie wydostać się  tarapatów, znowu przy udziale Wlazłego i Miki. Biało-czerwonym wciąż zdarzały się utraty punktów seriami, jednak wyraźnie było widać, że to jest kwestia, nad którą mogą zapanować.

I tak też właśnie się stało. Po jednym z najlepszych spotkań całych mistrzostw, po 2 godzinach i 12 minutach rozległ się ostatni gwizdek mistrzostw świata i to Polacy w triumfalnym geście mogli wznieść ręce do góry.

W 40. rocznicę poprzedniego wielkiego sukcesu Polaków, historia zatoczyła koło. Debiutujący w roli szkoleniowca Stephane Antiga poprowadził polskich siatkarzy do mistrzostwa świata!

Brazylia – Polska 1:3 (25:18, 22:25, 23:25, 22:25)

Polska: Drzyzga, Nowakowski, Mika, Wlazły, Kłos, Winiarski, Zatorski (libero) oraz Zagumny, Konarski, Kubiak.

Foto: FIVB

Opublikowano