Wojciech Medyński: Bycie pierdołą jest fajne

Wojciech Medyński w radio Hobby
Kulisy pracy w teatrze i w Impro Ab Ovo.

Mieliśmy zaszczyt gościć w naszym radiu Wojciecha Medyńskiego. I nie uwierzycie. Zbir i łobuz z polskich seriali okazał się wspaniałym, rozgadanym, ciepłym towarzyszem rozmowy.
Zaskoczył nas stwierdzeniem, że im trudniejsza rola, im bardziej odbiega do rzeczywistości tym fajniej, tym „większa frajda”. Jak sam określił: „Po to się pchałem do szkoły teatralnej. Moje marzenia, wyobrażenia, jak byłem jeszcze „lajkonikiem” w tych sprawach. To tak jakbym zachował piaskownicę z dzieciństwa na całe życie. Dziś mamy strzelanego, jutro bawimy się w dom itd.”.
„W spektaklu „ Single i remiksy”, który grany jest nie tylko w Polsce, lecz również w Chicago i w Nowym Jorku, gra „… kolesia znerwicowanego, pantoflarza, bojącego się swojej szefowej, plus jeszcze astma. Ja przez te dwie godziny na scenie nie mam nawet czasu, żeby myśleć o prywatnych troskach.. czy opłaciłem to czy tamto”.

„Ja przez dwie godziny jestem Sebusiem i Sebuś… pierdoła saska”. To jest największa radość.

Lecz największym wyzwaniem dla naszego gościa jest praca w teatrze Impro Ab Ovo, bo właśnie tu może się realizować w pełni. „ Myślałem, że jadąc na pierwsza próbę, będę sobie spokojnie siedział i oglądał. Musiałem od razu rzucić się na scenę. Jak się okazało, poczułam się jak ryba w wodzie i tak to się wszystko zaczęło.” Jak to działa? Aktorzy grają krótkie formy pytając publiczność o sugestie dotyczące miejsca i to co mają zagrać. Mogą także zaśpiewać wszystko, co wymusi publiczność np. pytając o przedmiot domowego użytku usłyszą… teściowa.
W naszym rejonie można ich zobaczyć w Warszawie w klubie Dzik i w Piasecznie w „ Szarej eminencji”.
Zapraszamy.

Opublikowano

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *