OSCARY 2015: Teoria wszystkiego – miłość geniusza

Teoria wszystkiego to film opowiadający historię życia jednego z najważniejszych postaci świata nauki naszych czasów – Stephena Hawkinga. Jego problemy osobiste, miłosne, zmagania z chorobą… życie. Gdzieś obok trudnych, niezrozumiałych stwierdzeń, powstała historia człowieka, który otworzył drzwi do swojego prywatnego życia i poprzez film pozwala zajrzeć tam, gdzie nie wszyscy mają wstęp. Tylko czy jest to aż tak intrygujące żeby chcieć tam zajrzeć?

Powyższe pytanie jest kluczem do zastanowienia się nad nominowanym filmem. Czy Teoria wszystkiego rzeczywiście pokazuje coś, czego nie wiedzieliśmy idąc do kin i znając mniej-więcej postać Stephena Hawkinga. Dla mnie odpowiedź brzmi: nie.

Film został nominowany do Oscara w 5 kategoriach:
  • Najlepszy film:  Anthony McCarten, Eric Fellner, Lisa Bruce, Tim Bevan
  • Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Eddie Redmayne
  • Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Felicity Jones
  • Najlepszy scenariusz adoptowany: Anthony McCarten
  • Najlepsza muzyka oryginalna: Jóhann Jóhannsson

Na uwagę przede wszystkim zasługują dwa elementy. Pierwszy to ciekawy pomysł na pokazanie życia Howkinga  nie od strony naukowej, tylko uczuciowej, emocjonalnej. Wręcz jest to spojrzenie jego żony na niego samego, ich związek i wszelkie jego wady i zalety. Sam scenariusz został napisany na podstawie książki Jane Wilde, żony naukowca. Spojrzenie przerysowane, może wyidealizowane z perspektywy czasu. Ciężko to określić, jednak film jest wygładzony i wygłaskany do maksimum. Aż nie chce się wierzyć, że kobieta poświęcając się przez 30 lat nie miała większych chwil zwątpienia, poza oczywistymi problemami choroby i zmagania się z trudnościami. Małżeństwo Howkingów było istną sielanką, której mogłyby zazdrościć zwyczajne małżeństwa. Mimo, że bardzo chce się wierzyć w tę nieidealną ale jednak piękną historię, gdzieś ten brak realizmu dokucza i nie pozwala do końca poczuć realnych emocji.

Drugim elementem filmu, który już bez większych zastrzeżeń zasługuje na uznanie, to gra aktorska Eddiego Redmayna. Transformacja, która zachodzi na oczach widza, od młodego, wesołego i genialnego studenta po unieruchomionego, bezbronnego profesora, przeraża ale i fascynuje. Odtwórca roli Howkinga zaskakuje zupełnie swoją metamorfozą, jak i umiejętnością takiej gry aktorskiej, w której nie wypowiadając słów przekazuje się emocje. Przez około godzinę filmu aktor nie mówi nic, a jednocześnie jest osobą przykuwającą maksymalnie uwagę. Nieraz w filmie z wyczekiwaniem czeka się na poruszenie oczami, grymas uśmiechu, które przychodzą z wielkim trudem i wywołują u widza napięcie.

Film niestety ma poważne mankamenty, o których ciężko nie wspomnieć. Przede wszystkim dużo nowości odnośnie życia Howkinga w nim nie ma. Te tajemnicze drzwi, które miały otworzyć wszystkim drogę do nieodkrytych historii, dramatów, problemów, otworzyły się i ukazały w większości to co każdy wiedział. Film jest nader spokojny. Zadziwiać może pogodą ducha Stephena Howkingsa, wytrwałością żony, olbrzymim natężeniem wzruszających scen i dialogów – ale nie szokuje, nie odsłania nic nowego, nie przyciąga takiej uwagi na jaką zasłużył genialny fizyk.

Najgorszym zaniedbaniem twórców filmu są nieszczęsne postacie głównych bohaterów, którzy mimo upływu lat wcale się nie zmieniają. Felicity Jones grająca Jane Wilde ma wręcz identyczną, idealną, młodą twarz zarówno na początku jak i na końcu filmu, podobnie jest z aktorami grającymi przyjaciół czy rodzinę naukowca. Jest to na tyle widoczne, że w bardzo konkretny sposób zaburza odbiór całości obrazu.

Teoria wszystkiego, to film przyjemny, wyciskający łzy, jednak nie genialny. Trochę jak pomnik budowany na czyjąś cześć. Ma pokazać postać w takim, a nie innym świetle, tylko że, gdzieś po drodze gubi swoją autentyczność. Stał się monumentem ku chwale małżeństwa Howkingów, zapominając o jednym – nie było ono takie idealnie, ponieważ rozpadło się nie bez przyczyny, a Jane Wilde napisała jeszcze jedną książkę, gdzie obraz jej życia był zupełnie inny.

Opublikowano

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *